Branna 2018

Branna – miasteczko o bogatej historii, a także jedno z serc ośrodków zimowych sportów i turystyki. Od 1997 roku można tam przyjechać nie tylko na wycieczki czy na narty, ale każdego września w drugi weekend odbywają się tam wyścigi motocyklowe weteranów. Dla mnie jest to szczególne miejsce, bo już od dawna tam jeździłem, żeby podziwiać te piękne sprzęty jak i samo zachowanie uczestników. W tym roku wszystko poszło dobrze, pogoda jak na tą porę roku i miejsce była nic dodać nic ująć. Ilość uczestników jak i kibiców z roku na rok się nadal powiększa co jest nie małym szokiem dla nas wszystkich. Nie spodziewałem się, że wyścigi motocykli zabytkowych będą się cieszyć takim zainteresowaniem. No, ale co tu dużo mówić jak Czesi stwarzają przepiękną atmosferę jak i klimat. Po wyścigach w Poznaniu Junak można powiedzieć, że był dobrze sprawdzony i miałem nadzieję, że będzie już albo dopiero wszystko dobrze i bez większych niespodzianek. Jednak w czasie pierwszego treningu po czterech kółkach motocykl zaczął przerywać, ale udało mi się zjechać do padoku gdzie okazało się, że to wypadł kabel z cewki. Po założeniu go udało mi się jeszcze przejechać resztę okrążeni. Między treningami sprawdzenie zapłonu i ustawienie większej dyszy głównej dało w końcu taki efekt, że wystartowałem na wyścigu z piątej pozycji. O dziwo przede mną były tylko trzy Jawy i Rudgee, no ale z tym czeskim „żelastwem” nie mam najmniejszych szans. Wyścig sam w sobie był wspaniały, z Rudgeem mieliśmy nie małą rywalizację, ale pod koniec musiałem odpuścić, bo zaczęły lecieć iskry. Zakręty i hamowanie miał słabsze ode mnie jednak na prostej z prędkością wygrywał. Junak dojechał na piątym miejsc z czego jestem bardzo zadowolony no i w końcu daje z siebie wszystko. Męka przez cały sezon i ciągłe naprawy dały efekt zamierzony i mam nadzieję, że kolejny sezon będzie lepszy.
Pod spodem parę zdjęć i film o naszej pasji do wyścigów nakręcony przez Mikołaja Żuławskiego.

 

20180908_084803